Blog > Komentarze do wpisu
Serak

 

 Ostatecznie zdecydowaliśmy się na czeski Šerak (1350 m n.p.m.), Pradziada pozostawiając na jakiś cieplejszy czas by móc powędrować niezwykle malowniczym szlakiem w rezerwacie Bilej Opavy, raczej niedostępnym w sezonie zimowym. Nocleg zarezerwowałam w turystycznej wiosce Lipová-Lázne oddalonej zaledwie 70 km od Międzygórza, do której jedzie się przez Kraliky, Hanušovice znane z browaru Holba  i  miejscowość Branna. Na miejscu, w całej wedle naszego rozeznania miejscowości, natrafiamy na jakiś szalony kod  numeracji budynków, gdzie np. nr 3 figuruje obok 217, a 433, którego szukamy obok 55. Niezrażeni krążymy póty, póki wysiłek nie zostaje nagrodzony, bowiem wreszcie objawia nam się Ubytovani Kohoutek, gdzie mamy spędzić najbliższe dwie noce. Zakwaterowani zostajemy na parterze domostwa, w którym, jak się okazuje, jesteśmy w tym czasie jedynymi gośćmi. Za przyzwoitą cenę mamy do dyspozycji duży pokój, łazienkę i kuchnię. W mrożny piątkowy wieczór robimy jeszcze kilkukilometrowe rozeznanie po okolicy identyfikując kilka przybytków gastronomicznych.

W sobotę pociągiem dostajemy się w niecałe 20 minut do niewielkiej miejscowości Ramzová, gdzie poza stokami narciarskimi znajduje się wyciąg, którym można udać się w stronę Šeraka. Są też dobrze oznakowane szlaki piesze. Miejscowość kłębi się od narciarzy. Mam wrażenie, że jesteśmy jedynymi piechurami. Powoli stabilizuje się pogoda, wygląda na to, że po porannej śnieżnej zawierusze jest szansa na słońce.  Jeszcze nie wiedząc co nas czeka, jedynie podejrzewając strome podejścia ze względu na stosunkowo krótką trasę (5,5 km) i sporą różnicę wysokości (760 - 1350 m) dzielnie postanawiamy użyć własnych nóg. Wyruszamy szlakiem zielonym, ledwie przetartym przez kilka par stóp i jedne narty. Szlak, który teoretycznie przynajmniej powinien nas prowadzić w górę, wielokrotnie bezlitośnie opada, co jak się  później okaże trzeba będzie odrobić z nawiązką.

 

 

 

 

 

 Docieramy do szlaku niebieskiego, skąd rozpoczyna się wymagające półkilometrowe podejście do Obrich Skał.

 

 

 

Od początku niemal trasy na przemian klniemy w głos, bo stopy wpadają w dziury w sniegu wydeptane przez poprzednich piechurów i przykryte jego świeżą warstewką. No ale dla takich widoków jesteśmy zdolni do niemałych poświęceń.

Wreszcie malownicze Obri Skaly i panoramy z tego punktu.

 

 

 

 

 

 

Pozostał już jedynie kilometr, ale okazuje się on naprawdę trudny. Jest stromo, a ledwie przetarty szlak niewiele ułatwia. Na szczęście adrenalina wywołana wysiłkiem, okoliczne widoki i czeski rum Tuzemak nie pozwalają nam upaść na duchu. Dziarsko brniemy więc w śniegu pod górę.

I wreszcie wyłania się upragniona Chata Jiriho na Šeraku. Jesteśmy na szczycie. W tym momencie  jestem jeszcze zbyt zmęczona by się cieszyć. Ale nie minie długa chwila gdy chłonąć będę otaczające widoki.

 

 

 

 

 

 

Holba to zasłużona nagroda za naszą determinację i odwagę. Tym bardziej, że droga powrotna, choć w dół, będzie znacznie dłuższa. Chcemy zejść do samej Lipovej.

 

 

Odpoczywamy, a ja suszę nogi i buty. Niestety przemokły nieco moje niezawodne dotąd buty trekkingowe.

Droga powrotna to ok. 9 km zakosami lasem.

 

 

 

 

Rutynowo już podczas dzisiejszej wyprawy poddaję się prawu grawitacji:

Żółtym szlakiem wiodącym do samego Jesenika dochodzimy do szlaku niebieskiego, a nim schodzimy na późny obiad do Lipovej. Na szlak zielony weszliśmy o godzinie 11.30. Do restauracji Na Rychte poleconej przez naszego gospodarza Kogutka docieramy o 19.00. Droga powrotna zajęła nam około 3 h. Zamawiam smazeny syr z bramborami i becherovke. Ten dzień trzeba uczcić.

 W niedzielę samochodem przez Vrbno pod Pradedem docieramy do miejscowości uzdrowiskowej Karlova Studanka. Po drodze zabieramy parę sympatycznych, gadatliwych autostopowiczów ze Słowacji. Zachęcają nas byśmy nabrali z lokalnej studzienki wody bogatej w żelazo. W ramach wdzięczności za podwiezienie organizują nam w miejscowym hotelu pojemniki na nią.

 

Uzdrowisko zostało założone w 1785 r. w miejscu dawnej hutniczej osady. Od 1803 r. stawiano tu w większości dobrze do dziś zachowane drewniane budynki w stylu klasycystycznym i empirowym. Karlova Studanka to doskonały punkt wyjścia na Pradziada. Stąd właśnie wiedzie szlak żółty w rezerwacie Bilej Opavy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I na koniec gorąca czekolada z bitą śmietaną w lokalnej knajpce z galerią.

 

W drodze powrotnej do domu odwiedzamy jeszcze Velke Losiny z renesansowym pałacem. W XVII wieku odbywały się w nim procesy czarownic, więc mam pewien kłopot by to miejsce obdarzyć bezwarunkową sympatią. Niemniej wokół rozległego budynku roztacza się niewątpliwie piękny park. Zawsze to coś.

Z Velkich Losin zbaczamy jeszcze do Maršikova z cudnym drewnianym kościółkiem wzniesionym w 1609 r.

 

Jedziemy przez Šumperk, w którym w lokalnym divadle (teatrze) zatrzymujemy się na obiad. I polecać będę, podobnie jak Na Rychte w Lipová-Lázne, bo smacznie, niezbyt wygórowanie i z przemiłą obsługą. 

 

 

Za zdjęcia dziękuję Markowi.

 

niedziela, 17 marca 2013, agnieszka.dombrowska

Polecane wpisy

  • 27 stycznia

    27 stycznia to Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu i 74. rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz. Jest taki podręcznik do nauki angielskiego zatytuło

  • Szukamy Świętego Mikołaja!

    Uwaga, uwaga! Pilnie poszukujemy Świętego Mikołaja, który w nocy z 24 na 25 grudnia na dachu samochodu przed domem pozostawił nam taki oto prezent-niespodziankę

  • Czary?

    Jak to jest, że w tym malutkim Międzygórzu na jednej imprezie potrafią się spotkać między innymi: gospodynie domowe, właściciele i pracownicy pizzerii, kawiarni

  • Czeskie Morawy cz.2: Brno

    Historia Brna zaczyna się w V wieku, kiedy na tutejszym terenie powstała słowiańska warownia. W 1243 roku osada otrzymuje prawa miejskie, a jej rozkwit następuj

  • Czeskie Morawy cz.1: Mikulov i Znojmo

          Czeskie Morawy to obszar obejmujący południe Czech wzdłuż granicy z Austrią. Malownicze pagórkowate tereny Moraw obfitują nie tylko w liczn

Komentarze
Gość: laudate44, *.ntlworld.ie
2013/03/18 13:42:24
A ja dziękuję za piekny opis wycieczki. Po obejrzeniu fotek na Fb, zastanowiłem się, czy wam buty nie przemokły w tym Niewyobrażalnie Wszechobecnym Śniegu - odpowiedź znalazłem w Twojej barwnej opowieści. Tak przekonywującej, że natychmiast zatęskniłem do czeskiego piwa... Pozdrawiam
-
2013/03/18 16:09:17
:)
-
2013/03/19 19:38:17
Świetne zdjęcia... góry, śnieg, niebo... słońce.
-
Gość: Mambalamba, *.dynamic.chello.pl
2014/06/19 15:44:52
Poszukując na jutro trasy na Seraka natknęłam się na Twojego bloga. Przeczytałam od deski do deski opis wyprawy :) super relacja. Czyta się znakomicie. Pozdrawiam :)
-
2014/06/20 13:18:43
Dziękuję, pozdrawiam i życzę udanej wyprawy :) !
Księga gości Napisz do mnie