Blog > Komentarze do wpisu
Pojedynek na Średniaku

Wczoraj wieczorem odezwał się nasz dobry znajomy z propozycją wspólnej wycieczki na dzisiaj razem z jego nastoletnią córką T. Przyjechali do nas o wpół do jedenastej i po prezentacji naszego nowego domownika Gacka, który o dziwo nie spał jakby właśnie spodziewał się gości, wyruszyliśmy w stronę Schroniska Na Śnieżniku. Trasę celowo wydłużyliśmy skrzętnie omijając wypełniony turystami czerwony szlak i wędrując drogą, którą samochody terenowe dowożą do Schroniska amatorów widoków, choć nie koniecznie wędrowania. W., z wykształcenia geolog, zwracał naszą uwagę na co ciekawsze głazy i kamienie. Wielu z nich zajęło w epoce lodowcowej tysiące lat dotarcie do celu podróży z terenów dzisiejszej Skandynawii. M. skomentował tę informację w typowym dla siebie stylu stwierdzając 'nie będziemy korzystać z usług tej firmy transportowej, za bardzo się ślamazarzy'.  Przy okazji rozważań na temat topniejących lodowców po raz pierwszy nasunęła mi się analogia pomiędzy tym faktem z odległej przeszłości a biblijnym potopem. I tą uwagą podzieliłam się z W. Stwierdził, że skojarzenie nie całkiem jest przypadkowe, powstały bowiem nawet naukowe teorie, według których istnienie Morza Czarnego jest dowodem legendarnej klęski żywiołowej z czasów prehistorycznych.  Jakim jednak cudem ów mit o najsłynniejszym potopie nie ogranicza się wyłącznie do Biblii i Europy, znajdując się przecież w tradycjach ludów ze wszystkich zamieszkanych kontynentach? Cóż, inspirująca to do przemyśleń tajemnica.

Wróćmy jednak do naszej dzisiejszej wycieczki. W wyjątkowo zatłoczonym jak na jesienną porę Schronisku wypełniliśmy żołądki rozmaitymi zupami (M. - barszcz ukraiński, W. - kwaśnica, T. i ja - grochówka) i kultową szarlotką na ciepło z jagodami i bitą śmietaną. Posileni udaliśmy się w kierunku Średniaka, który przywitał nas najpierw mgłami, by wreszcie unieść kurtynę i objawić widoki wokół. Przy okazji odpoczynku na szczycie odbył się prawdziwy pojedynek na aparaty fotograficzne, na szczęście równie nieszkodliwy jak zabawny. Potem była jeszcze stroma droga w dół, podziwianie złotej polskiej jesieni i efektów działań budowlanych pracowników leśnych. Przybyły ponoć jakieś unijne fundusze i dzieje się wiele w temacie ulepszania, umacniania i remontów leśnych traktów, koryt rzek i strumieni.

 

 

 

 

 

 

 

Za zdjęcia dziękuję Markowi i Wieśkowi.

niedziela, 13 października 2013, agnieszka.dombrowska

Polecane wpisy

Komentarze
2013/10/23 14:44:46
Agnieszko podczytuję Cię już od jakiegoś czasu i lubię tu wracać bo pochodzę z okolic Otmuchowa więc u Ciebie prawie jak w domu :)-prawie :) Wybrałam się z moim mężem w sobote 12-stego na Śnieżnik. Rzeczywiście schronisko zapchane a ja jakoś podświadomie szukałam wzrokiem Ciebie. Szliśmy najpopularniejszym szlakiem i było to nasze drugie podejście bo latem z dwójką naszych maluchów zdobyliśmy tylko schronisko. Tym razem zdobyliśmy szczyt :) pozdrawiam
-
2013/10/23 19:50:30
Witaj, miło że czujesz się tu prawie jak w domu :). Zapraszam jak najczęściej, a skoro bywasz w tych stronach jest szansa, że może kiedyś spotkamy się w Schronisku lub na szlaku :). Pozdrawiam ciepło.
Księga gości Napisz do mnie